CTRL+ALT+LOVE, czyli o relacjach – raz na serio, raz w trybie debugowania
CTRL+ALT+LOVE, czyli o relacjach – raz na serio, raz w trybie debugowania
W ramach bloku programowego „Taniec, dialog, człowiek, kultura” na Centralnej Scenie Tańca zobaczyliśmy dwa męskie duety – z Polski i z Węgier. Choć na pierwszy rzut oka dzieliło je niemal wszystko: estetyka, język ruchu, ton wypowiedzi scenicznej – to oba spektakle zbliżyły się do siebie tam, gdzie najważniej: w opowieści o relacjach. O tym, jak próbujemy się spotkać. Jak się mijamy. Jak budujemy bliskość, tracimy ją, czasem programujemy, a czasem czujemy bez schematu. To dwa różne spojrzenia – ale jedno wspólne pytanie: jak być razem i nie zgubić siebie?

BURDEN
„Burden” – krótki, lecz niezwykle poruszający spektakl, opowiadający o relacji dwojga ludzi, którzy z każdym kolejnym ruchem odsłaniają intymny proces budowania więzi. A może opowiadają jedynie fragment już wcześniej rozpoczętej historii, w którą my, widzowie, wchodzimy nagle z zaskoczenia? Na scenie nie ma miejsca na powierzchowność – każde dotknięcie, każde zawahanie, każdy krok są świadectwem wzajemnego zaufania i próbą odnalezienia równowagi pomiędzy byciem dla siebie a byciem z kimś.
Od pierwszych chwil obrazy budowane przez Attilę Rónai i Rolanda Géczy wciągnęły mnie i całkowicie pochłonęły. Ciepłe delikatne światło, w które powoli wchodzi, dźwigający na plecach ogromny szary wór mężczyzna, jego skupienie na każdym kroku, wraz z pojawieniem się partnera ustępuje dynamicznej choreografii. Tancerze dialogują. To rozmowa bez słów, pełna subtelnych impulsów, zawieszeń i zmian tempa. Tancerze budują napięcie. Walczą ze sobą o wniesiony worek, zbliżają się do siebie i oddalają. Ich ciała przechodzą od płynnych, niemal medytacyjnych fraz i czułych gestów po gwałtowne ruchy ramion, przypominające wojenny plemienny taniec. Opowiadają historię, w której każde poruszenie staje się słowem, a cisza – momentem największej intensywności.
W spektaklu niezwykle silnie wybrzmiewa temat tożsamości w relacji. Artyści ukazują, jak łatwo można zatracić siebie w bliskości – jak miłość czy przyjaźń mogą stać się ciężarem, gdy nie umiemy oddychać własnym rytmem. Kiedy próbują wzajemnie kierować sobą, narzucać tempo lub ograniczać przestrzeń rodzi się napięcie. Trwa on aż do momentu buntu, w którym potrzebna staje się niezależność jednego z tancerzy.
„Burden” nie oskarża, nie ocenia – raczej zadaje pytania. Czy możliwa jest relacja, w której obie strony są równoważne? Czy da się być blisko bez utraty siebie? I jak rozpoznać moment, w którym troska o drugą osobę staje się przekroczeniem własnych granic, niewolą?
Tancerze czerpią w swojej choreografii z różnych nurtów tańca ulicznego, współczesnego, tańców ludowych, kontakt improwizacji, ale nie podporządkowują się jednej estetyce. Ten hybrydowy styl tworzy osobisty, emocjonalny i szczery język. Owa różnorodność staje się metaforą relacji: złożonej, zmiennej, niejednoznacznej.
Artyści w ciekawy sposób grają przestrzenią – tworzą intymną bliskość, w której każdy ruch wydaje się szeptem, innym razem eksplodują energią, która niemal wylewa się poza scenę. Widz zostaje wciągnięty w ich intymną podróż i choć jeśli nie zna historii tancerzy, rozpoznaje w niej własne doświadczenia.
„Burden” jest emocjonalną mapą relacji, w której każdy gest niesie ciężar (albo lekkość) bycia z kimś. To spektakl o delikatności i sile, o potrzebie bycia zaakceptowanym i o granicach, które warto rozpoznawać i stawiać. To przypomnienie, że najtrudniejszym, ale i najważniejszym zadaniem w relacji, jest pozostanie sobą – nawet wtedy, gdy naszym największym pragnieniem jest istnienie dla kogoś.

MIAZGA
„Miazga” Stanisława Buldera i Artura Grabarczyka to spektakl-performance, będący swego rodzaju choreograficzną zabawą w dekodowanie samego siebie. Ciała tancerzy stają się laboratorium, a scena placem zabaw i polem bitwy jednocześnie. Wszystko to z ironicznym uśmiechem i pewną bezczelnością, która działa na widza jak impuls elektryczny – raz łaskocze, raz drażni, a czasem zaskakuje głęboką refleksją.
Awatary poruszają się tak, jakby ktoś wrzucił im do systemu osobliwy, minimalistyczny kod, który nie ma nic wspólnego z logiką codziennych relacji, a jednak zaskakująco trafnie je oddaje. Ich ruchy są precyzyjne, fragmentaryczne, czasem może nawet absurdalne, jakby próbowali opisać skomplikowane emocje za pomocą zaledwie kilku dostępnych komend. Czasem coś się zawiesza, coś przeskakuje, coś „glitchuje” – i właśnie w tych mikrobłędach rodzi się komedia.
„Miazga” jest jak flirt z własnym układem nerwowym: trochę niezręczny, czasem bardzo intymny, ale za to fascynujący. Tancerze prowadzą swoistą grę – zarówno ze sobą nawzajem, jak i z publicznością. Próbują złapać rytm, który co chwilę im się wymyka, próbują komunikować się ze sobą językiem, który nieustannie ich myli. I choć grają rolę maszyn, które śledzą kod i wykonują instrukcje, to ich ciała zdradzają ludzkie impulsy – zawahania, reakcje, mikroemocje. Spektakl pełen jest przerysowań. Tancerze balansują między sztywną mechaniczną powtarzalnością ruchów a wybuchami ekspresji, jakby chcieli przeprogramować samych siebie, ale system co chwilę wyrzuca błąd: error 404 – sens relacji not found. Ich ruch to połączenie izolacji, gwałtownych skoków napięcia i choreografii, która działa jak seria „komend” wysyłanych do organizmu – z oczekiwaniem, że coś się w końcu zadzieje.
Bulder i Grabarczyk nie tylko bawią się konwencją awatara i językiem brainfuck. Ich spektakl jest także przewrotną refleksją nad tym, jak bardzo chcielibyśmy zautomatyzować ludzkie relacje – uprościć, zaprogramować, uczynić z nich coś przewidywalnego. A przecież każda relacja to chaos, błędy systemowe, niespodziewane zwroty akcji i momenty kompletnego braku kompatybilności.
Choć spektakl mówi językiem ruchu i abstrakcyjnego kodu, to jest zaskakująco bliski – pełen aluzji do codziennych rytuałów społecznych, prób dopasowania się, nieporozumień i tych wszystkich absurdów, które towarzyszą nam, gdy próbujemy być „w kontakcie” z drugim człowiekiem.
„Miazga” bawi się formą, łamie schematy i nie traktuje siebie zbyt serio – co jest ogromnym atutem tego przedstawienia. Jest jak błyskotliwy komentarz do naszych prób bycia „funkcjonalnym człowiekiem w relacji” – i jednocześnie przypomnienie, że nie wszystko da się wpisać w kod.
Burden
choreografia: Attila Rónai & Roland Géczy
tancerze: Attila Rónai & Roland Géczy
muzyka: Hámor József
kostiumy, reżyseria światła: Attila Rónai & Roland Géczy
trailer: Kristóf Deák, montaż Attila Rónai & Roland Géczy
Miazga
reżyseria, choreografia, performance: Stanisław Bulder, Artur Grabarczyk
koncept: Artur Grabarczyk
kostiumy: Stanisław Bulder
muzyka: Zuzanna Henclik, Bartosz Kalwasiński
wizualizacje: Gary Garnowski
identyfikacja wizualna i dokumentacja: Maria Łozińska
reżyseria światła: Stanisław Bulder, Artur Grabarczyk
realizacja światła: Filip Ejsmont
zdjęcia: Zuzanna Czaplak
koordynacja produkcji / h.art: Beata Miernik
wsparcie dramaturgiczne / opieka merytoryczna: Katarzyna Kania
produkcja: Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku, h.art company, Stacja Orunia GAK
Spektakl MIAZGA powstał w ramach programu Przestrzenie Sztuki – Taniec, którego operatorem w Gdańsku w roku 2024 jest Instytut Kultury Miejskiej. Program Przestrzenie sztuki jest finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, realizowany przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.
CST VI: Scena. Spektakle taneczne
projekt: Centralna Scena Tańca w Warszawie edycja VI
organizator: Mazowiecki Instytut Kultury, Fundacja Artystyczna PERFORM
współfinansowanie: m.st. Warszawa
